Krótko o zawodniku: Eric Sylvain Abidal jest lewym obrońcą, aczkolwiek zdarza się, że występuje na pozycji stopera. Urodził się w Lyonie 11 września 1979 r. W Ligue 1 spędził 7 lat (w Monaco, Lille i Lyonie), później przechodząc do hiszpańskiej Barcelony. Z Francją zdobył srebrny medal na Mistrzostwach Świata 2006. Mierzy 186 cm. Jest muzułmaninem, ma żonę o imieniu Hayet i trzy córeczki Melianę (9 lat), Canelię (7 lat) i Leynę (4 lata). W klubie z Katalonii nosi trykot z numerem "22" i od 2 lat ten numer jest kojarzony nie z piłkarzem, a z wojownikiem.
15 marca 2011 r. Barcelona wydała oświadczenie, które wstrząsnęło całym sportowym światem. "U Erica Abidala wykryto nowotwór wątroby". Zawodnik dowiedział się o tym tego samego dnia, zaraz po badaniach, a co najdziwniejsze, jako jedyny potrafił zachować spokój. Podczas gdy wszyscy martwili się nie tyle o jego karierę, co o jego życie, on żartował: "Chłopcze, nie dałbyś mi swojej wątroby? Przydałaby mi się." W takich chwilach nie liczy się skąd jesteś, jaką nosisz koszulkę i co masz w sercu. W takich chwilach nie ma osoby, która wiedząc o sytuacji Francuza, nie wspierałaby go. Abidal jest bardzo religijny, ale siłę czerpał przede wszystkim od swoich bliskich. Pamiętam jego urodziny, ogromny tort, który kroił w gronie kolegów klubowych. Jego wyraz twarzy, szczęście jakim emanował. Pamiętam pewien epizon z jego życia, kiedy oddał swojego rolexa chłopcowi z rakiem mózgu. Jego ojciec napisał list do jednej z katalońskich gazet, dziękując mu za wszystko. Wzruszam się ilekroć go czytam.
"'Masz w głowie to samo, co Abidal miał na wątrobie. Jutro ci to wytną' – to jedyna rzecz jaką byłem w stanie powiedzieć swojemu piętnastoletniemu synowi, będąc kompletnie zszokowany przerażającą wiadomością, którą otrzymałem dwie minuty wcześniej. 'Tato, kup mi proszę koszulkę Abidala. Będę walczył tak jak on i wygram moją własną ligę' - odpowiedział mi. Jako jedyny z nas nie płakał. Na salę operacyjną pojechał z koszulką Abidala zawieszoną na górnej części łóżka, jak z jakimś świętym przedmiotem, z którym nie rozstawał się podczas całego pobytu w szpitalu. Po tygodniu od dnia operacji, w jednym ze sklepów, kompletnie przez przypadek spotkałem Abidala, a nigdy wcześniej go nie widziałem. Opowiedziałem mu naszą historię, a na telefonie pokazałem mu zdjęcia syna z jego koszulką. Podziękowałem mu też za siłę, jaką nam dał jego przykład. 'Ja też chcę poznać Abidala' – powiedział mój syn, jak opowiedziałem mu o tym, co mi się przytrafiło.
Po pięciu miesiącach od operacji, po radioterapii i chemii, 5 stycznia tego roku paru zawodników Barçy odwiedzało dzieci w szpitalu. Wyznaczono do tego trzech zawodników: Puyola, Alexisa i Erica Abidala. Dzięki jednej z pielęgniarek Eric przyszedł właśnie do nas. Kiedy wszedł do pokoju i objął mojego syna, ten po raz pierwszy całkowicie się rozpłakał. 'No już bracie, jestem tutaj, żeby cię wspierać. Ja też walczę z tą chorobą. Założę fundację, która będzie wspierać inne chore dzieci' – powiedział mojemu synowi.
Ciepły, wrażliwy, sympatyczny, przez dziesięć minut nie przestał go ściskać. Wszyscy byliśmy bardzo wzruszeni i wdzięczni. Przed wyjściem, komentując coś o zegarku, zdjął swojego Rolexa Daytona i założył go mojemu synowi: 'To dla ciebie. Chcę, abyś go zatrzymał. Z tyłu jest wygrawerowane moje imię i nazwisko'. Niemożliwe było mu odmówić i zwrócić zegarek. 'Nie ma znaczenie ile jest wart. Chcę tylko, żeby on był szczęśliwy' – powiedział.
Uściskał nas i kontynuował odwiedziny chorych. Spojrzałem na swoje dziecko. Nigdy nie zapomnę jego szczęśliwej twarzy. W nocy wielokrotnie zapalał światło, aby spojrzeć na zegarek. Ja i moja żona nie wiemy jak mu dziękować. Minimum tego co możemy zrobić, to napisać ten list.
Wizyta zawodników polepszyła nastroje dzieci lepiej niż jakiekolwiek lekarstwo. To sprawia, że Barça to coś znaczniej więcej niż klub. Podziwiamy Pepa, Messiego, Xaviego, Iniestę, Puyola, ale największym idolem w mojej rodzinie na zawsze pozostanie Eric Abidal. Dla nas to ktoś więcej niż piłkarz. Mocno pozdrawiamy wszystkie chore dzieci i ściskamy ich rodziców."
Mijały miesiące, a drużyna pokonywała kolejnych rywali. W końcu dobrnęła do finału Ligi Mistrzów i wybrała się do Anglii, na nowo wyremontowany stadion - Wembley. Wygrywała 3-1 z Manchesterem United i z niecierpliwością czekała, aż sędzia zakończy spotkanie. Wtedy, na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem, szkoleniowiec wpuścił Erica na boisko. Zaraz później było już wiadomo, że Duma Katalonii zdobywa Mistrzostwo Europy. Barcelona weszła na trybuny i zaczęła odbierać medale, ale został jeszcze puchar. Płakaliśmy, kiedy Carles Puyol oddał opaskę kapitana Francuzowi, tym samym pokazując, że to on podniesie to trofeum. I stało się. Ten obrazek zapamiętam chyba do końca życia.
Rok po ogłoszeniu klubu, na kibiców spadł kolejny cios. Konieczny był przeszczep wątroby. Abi doświadczył nawrotu nowotworu i koszmar zaczął się od nowa... Stracił na wadze i musiał poddać się kolejnej operacji, ale był bardzo dzielny i kiedy tylko zgłosił się dawca - jego kuzyn, Gerard - doszło do zabiegu.
29 kolejka La Liga, kwiecień tego roku, 69. minuta meczu Barcelony z Mallorcą (wygrany 5-0), Abi wchodzi na murawę i zamyka usta wszystkim, którzy w niego nie wierzyli, a każdy jego kontakt z piłką jest oklaskiwany. Jego siła walki i pokora powinny być wzorem dla młodych piłkarzy. W dzisiejszym świecie są oni tak leniwi i słabi psychicznie, że upadają przy byle kontakcie z piłką (nie mówię o kontuzjach czy ostrych wejściach rywali). Marudzą, że są zmęczeni treningami, a wiecie ile ja bym dała, żeby móc grać? Mieszkam na takim zad*piu, że mogę sobie pomarzyć. I tacy jak Abidal przypominają mi, że warto walczyć o swoje marzenia.
34 - letni Eric wygrał swoją własną wojnę. Wojnę z rakiem. Zacytuję Fabregasa: "Powrót Abidala to najważniejsze zwycięstwo sezonu".
Dlaczego zaczęłam tym wątkiem? Ponieważ ten piłkarz jest bardzo bliski mojemu sercu. Jego pokora i religijność budzą podziw. Ludzie go kochają, oklaskują na wszystkich stadionach, bo prezentuje najważniejsze wartości i potrafię opisać go jednym słowem: BOHATER.
N.
________________________________________________
Następny post: Niekończący się Baby Boom w Barcelonie
* List pochodzi z fcbarca.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz